O autorze
Ukończyłem dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Przez wiele lat pracowałem jako dziennikarz piszący w prasie, pracowałem w TVP, prowadziłem Festiwal Muzyki Polskiej w Opolu, wiele programów w TVP – od kulturalnych, przez sportowe po rozrywkowe. Współtworzyłem wydawnictwo Świat Książki, zarządzałem pierwszym polskim kanałem telewizji płatnej Canal + Polska , otworzyłem największe polskie kino wielosalowe - Kinepolis. Mam 2 świetne córki i hałaśliwego psa który wygrywa ze mną w biegach krótko i długodystansowych.

Pastwię się nad wami i nad faszystami.

Oskarżenia o "polski faszyzm"czy "polski antysemityzm" nas oburza. Niesłusznie. Sprawy zaszły za daleko żeby przejść nad tym beztrosko dalej. Udawać że nic się nie dzieje.



11 listopada to w Polsce skomplikowany dzień.
Dzień wybrany - mam nadzieje - w celu łączenia, promowania idei wspólnotowej, pańswtowej i rodzinnej pośród od zawsze zwaśnionego narodu.



Legendarne już jest "polskie pieniactwo" , "polskie piekiełko", "polska zawiść" - możemy mnożyć te "narodowe cechy" z których podobno jesteśmy zbudowani. Do panteonu "polskich pejoratywnych cech" dodajemy ostatnio robiące zawrotną karierę nowe ; "polski faszysta".

Nie kupuję tego. Nie kupuję teorii o tych właśnie " narodowych cechach" , ktore sami sobie chcemy wmówić. Nie jesteśmy ani bardziej zawistni od Francuza, Niemca, Wlocha czy Hiszpana, ani bardziej skłóceni niż oni. Nie muszę tutaj nawet przywoływać przykładu Katalonii bo wewnątrz narodowe różnice to jak mawia klasyk "oczywista oczywistość".

Nie jesteśmy też aktualnie wyjątkami jeśli idzie o grupy ekstremistów prawicowych szukających prymitywnej siły grupy pod emblementami faszystowskimi. Takich matołów i socjopatów mają i belgowie, i holendrzy, i skandynawowie, francuzi , włosi i - w dalszym ciągu - niemcy.

"Oczywistą oczywistością " jest też spostrzeżenie, że przeżywamy coś w rodzaju walki cywilizacyjnej dwóch sposobów organiizacji spoleczeństw - nowoczesnej, liberalnej, unifikacyjej i dawnej, tradycyjnej - prawicujacej, narodowej, separatystycznej. Przeciągamy linę.

Nie jest to jednak w najmniejszym stopniu okoliczność łagodząca ani tłumaczaca zjawisko odradzajacego sie w Polsce, Europie i szeroko pojętym "zachodnim świecie " skrajnego nacjonalizmu, który - chcemy czy nie - tożsamy jest z faszyzmem.

Faszyzm jest zły. Kropka. Nie ma sensu sie nad tym rozowodzić.

Jeśli zgadzamy sie , że tak jest , że mamy miliony zaszlachtowanych, zagazowanych i spalonych przodków na dowód potwornych żniw faszyzmu to dlaczego sie odradza? Kto jest winien?

Niestety "elyty".

Nie pójdę tutaj na łatwizne i nie będę się pastwił nad obecnym rządem i Panią Premier. To znaczy , nie będę się pastwił tylko nad naszym rządem. Pastwię się nad wszystkimi aktorami sceny politycznej. Bo to wasza wina. Wy odpowiadacie za " odpowiedzialne, pro - pańswtowe wychowanie" społeczeństw. Waszych wyborców. Tymczasem ryzykujecie zabawiając się trotylem i zapałkami dla doraźnych efektów, dla uzyskania minimalnej chociaż przewagi w przeciąganiu liny.

Tą samą winą obarczam też Guy Verholstadt'a. Jego niedawne wystąpinie na temat warszawskich wydarzeń z 11 listopada jest książkowym przykładem nieodpowiedzialnego zachowania polityków . Dającego doraźną sławę ale i opłakane skutki. Czasem chcąc dobrze a postępując nierozważnie - robimy wielkie szkody.

Bo oczywiście ciekawie brzmi i przykuwa uwagę stwierdzenie ; "60 000 polskich faszystów maszerujących 300 kilometrow od Oświęcimia" ale cena za te popisy - zbyt duża.

Oczywiście, że nie wszyscy maszerujący po Moście Poniatowskiego to faszyści, nie wszyscy chcą maszerować pod ksenofobicznymi transparentami i nie wszyscy chcą być kojarzeni z tym kompromitującym przekazem. Tak jak nie wszyscy kibice przychodzący na Legię to bezmyślna czarna, kibolska bandytka. Oskarżaniem 60 000 uczestników tego marszu o faszyzm "wpycha" się ich w ramiona ekstremalnych , mniej licznych jeszcze grup - z pewnością wbrew ich - "patryjotów" - woli.

Patryjoci którzy szli w pochodzie wiedząc i widząc co się wokoło dzieje popełnili jednak karygodny błąd. Szli dalej. Pozowolili zaliczyć siebie do tej potwornej masy zła. Swoją obecnościa powiększyli tę masę, dali legitymizacje faszystwoskim bojówkarzom. Tak jak zwykli kibice, swoją obecnością wbrew własnej woli "wspierają" kibolke i pozwalają sobie być z nią kojarzeni. Za to rachunek też jest wysoki.

Tutaj znowu zawodzi Państwo. Nawet nie rząd. Państwo. "Elyty". Trudno jest mieć pretensje do kibiców , że chcą zobaczyć swoją drużynę nawet jak muszą opłacić to słuchaniem i patrzeniem na grupy bydlaków terroryzujących, piłkarzy, gwałcących historię, wartości etyczne, patryjotyczne i klubowe.

Trudno jest też bezrefleksyjnie ganić idących w marszu , że nie powstali mężnie przeciwko faszystom, że dali się poniść energii grupy i pozwolili się zaliczyć w poczet faszystów. Popełnili ogromny błąd , ale trudo mieć o to pretensje. Można żałować, że nie są odważni, że nie są w stanie sami siebie oczyścić, wyrzucić kiboli i faszystów ze stadionów , marszy i zgromadzeń - ale nie można mieć za to pretensji.

Powtarzam wiec ; gdzie jest Państwo? Gdzie są Państwowcy? Gdzie są elity policzne?

Gdzie są zmiany prawne , które przegonią bandytów ze stadionów, a faszystów z marszy narodowych? Gdzie promocja mądrego patryjotyzmu narodowego, pro - państwowego . Antykibolskiego?
Dlaczego ciągle wszyscy uważacie że kibolizacja życia społeczno- politycznego to najprostrza strategia i narzędzie w politycznych gierkach, w przeciąganiu waszej liny ? Dlaczego proste chamstwo, prymitywna przemoc jest dla Was łatwiejszym narzędziem niż refleksja nad tym do czego to doprowadzi.

Dlaczego zapominacie o waszym podstawowym obowiązku wychowywania społeczeństwa w duchu postępu i szacunku obywatelskiego ? Bo przecież patryjotyzm to nie podpalenie krzesełka, przystanku, zbicie szyby w sklepie, wieszanie zdjęć oponentów na szybienicach czy latarniach, naplucie w twarz czy kopnięcie kobiety badź kolegi z przeciwka. Tu się chyba wszyscy zgadzamy.

Pastwię się nad wami bo to wyłącznie wasza wina. Mam pretensje do was, że nie potraficie dla dobra ludzi - ktorymi chcecie rządzić - stanąć w pierszym rzędzie antyfaszystowskiego pochodu, obok siebie , ramie w ramie, rządzący i "opozycja", cokolwiek to dziś znaczy.

Mam pretensje. Wiecie przecież że to ten moment, że sprawy idą za daleko. Nic nie robicie.
Trwa ładowanie komentarzy...