Prezydenckie gierki Świętem Niepodległości

Polityka patriotyczna to odpowiedzialne zadanie. Pierwsze skrzypce powinien grać Prezydent Rzeczypospolitej. Powinien grać w tonacji państwowca budującego ciągłość i poczucie wspólnoty. Pan Prezydent Andrzej Duda niestety dziś fałszuje.

Uważam, że każdy wybór wyborców należy uszanować, każdy nowy rządzący Prezydent czy Rząd powinien dostać kredyt zaufania. Każdy. Nawet ten na który się nie głosowało. Nie oznacza to naturalnie, że odmawiam nam prawa do komentarzy i oceny decyzji jakie rządzący podejmują. Dziś, obserwując obchody Święta Niepodległości nie cieszę się świętem.



Nie mogę się cieszyć, bo obserwuję jak doradcy Prezydenta Dudy, i za ich winą niestety także Prezydent niszczy to co najbardziej święte właśnie - poczucie wspólnoty i dumy z Polski, obniżając rangę najważniejszego polskiego Święta.

Wybory do Sejmu RP odbyły się 25 października. Prawie 3 tygodnie temu. Wygrał PiS. To wiemy. Wiemy też , że będzie rządził samodzielnie. I dobrze. Rządzący powinni brać całą odpowiedzialność za swoje decyzje. Bez wymówek i zasłaniania się koalicjantami.
Ja się z tego cieszę. To najlepszy efekt październikowych wyborów.
Kampania się jednak skończyła. Z jakiego więc powodu doradcy Pana Prezydenta pakują Głowę Państwa w ciągłe gierki polityczne? Nie wiem i obawiam się, że godność Prezydenta na tym straci.

Nie myślę tutaj już o unikaniu spotkania z Premier Kopacz i zarzutach, że nie poprosiła Prezydenta osobiście o spotkanie. Chociaż nie pochwalam tej linii Prezydenta i uważam ją za sprzeczną z wielokrotnie wspominanymi dobrymi manierami- to ją rozumiem.

Abstrahując od racji stanu w polskiej kulturze, przyjęte jest , że mężczyzna - a co dopiero Prezydent - okazuje pierwszy kobiecie wyrazy szacunku, otwiera drzwi, zaprasza na spotkanie. Ale powtarzam - rozumiem ten niefortunny manewr. W polityce nie ma gentelmanów i Pan Prezydent nie wykorzystał okazji aby nim zostać. Postawił na bezpardonową walkę z Platformą i wspieranie PiS przed wyborami parlamentarnymi. Jego prawo.

Nie winię też Prezydenta za ignorowanie liderów innych ugrupowań, które weszły do sejmu chociaż zgadzam się w jakimś sensie z Katarzyną Kolenda - Zaleską, że brak spotkania z tymi liderami jest decyzją dziwaczną. Doradcy Prezydenta postawili na pokazanie miejsca w szyku liderom reprezentujących 62.42 % wyborców , którzy oddali głos na inną Polskę niż Polska według wizji PiS.
Decyzja jest istotnie dziwaczna ale nawet smutniejsze jest, że brakiem gestu wobec ponad 62 % wyborców niszczy Pan Prezydent wizerunek Prezydenta wszystkich Polaków. Widocznie doradcom Pana Prezydenta na tym zależy. Ryzykowna decyzja, ale mają też do tego prawo.

Dziwi mnie natomiast pasja z jaką doradcy Prezydenta chcą zniszczyć to co dotychczas zbudowano w świadomości Polaków pozytywnego w związku z jednoczeniem się w Święcie Niepodległości. Wszystko tylko dlatego ,żeby zaznaczyć swoją odmienność, odciąć się od poprzednika, zmienić, zniszczyć, pokazać , że to co było nie ma żadnego znaczenia.

Zamiast kotylionu wprowadzonego przez Prezydenta Komorowskiego - kokardko-pętelka. Żeby było inaczej. Żeby nawet w tym dniu pokazać - o Ci z pętelką to nasi, to MY - tamci z talerzykiem to inni. Tamci.

Marsz dla Niepodległej? Spokojny cywilizowany zwyczaj wprowadzony przez poprzednika ? A fe. Skasować. Nie będzie.

To złe decyzje. Niefortunne. Niebezpieczne. Nieodpowiedzialne. Politykę patriotyczną powinno budować się na wspólnocie, na szacunku, na ciągłości, ma stabilności. To Święto nas wszystkich.

Mamy prawo wymagać tego od Prezydenta Rzeczypospolitej.

Prezydent powinien w tym dniu łączyć wszystkich Polaków a nie - jak to było w przemówieniu - dzielić ich ponownie przypominając o "dobrej zmianie" , podkreślając, że Polska nie jest sprawiedliwa dla wszystkich i do dziś była - jak mawiał cytowany Marszałek Piłsudski - wygodna dla tych, którzy potrafią łowić w mętnej wodzie.

Czy ta potrzeba odcięcia się od Prezydenta Komorowskiego to tylko wynik małostkowej postawy i kompleksów jak by chcieli niektórzy myśleć? Nie sądzę. Nic bardziej mylnego.

To zaplanowane działanie, przemyślana strategia. Chęć głębszego podzielenia społeczeństwa, scalenia swojego elektoratu wyborczego.
Pozornie tylko "dobra zmiana" dokonała się w sposób demokratyczny , w drodze spokojnych , wolnych wyborów których tym razem nikt nie podważa i nie deprecjonuje ich wyników.

Doradcy Prezydenta robią wszystko, żeby przypiąć tej zmianie łatkę zmiany wprowadzonej w wyniku rewolucji. Rewolucji, która jak to rewolucja niszczy wszystko co zastaje, dobija przeciwników. Zmienia.
Mają nadzieję, że dzięki temu zabetonują swój elektorat, za przeproszeniem ; skibolizują ich, scalą formacje bojowe.
Chcą tym manewrem powiększyć swoje wpływy w społeczeństwie na fali fanatyzmu. To już się udawało w przeszłości u nas , w różnych kulturach , w różnych krajach. Zawsze jednak kończy się źle.

Dlatego należy zniszczyć przy tym Święto Niepodległości. Niszczyć etos Polski wspólnej, mądrej, otwartej i tolerancyjnej. To wielki błąd.

Tysiące nieskrytykowanych przez Prezydenta narodowców wykrzykujących ohydne, faszystowskie, zbrodnicze hasło "Polska dla Polaków" czy skandaliczne " Niech każdy Arab pamięta że Polska jest jedna i święta " to właśnie efekt ostatnich lat działań aktorów całej sceny politycznej - kibolizacji polityki , w której niestety Pan Prezydent bierze czynny udział.

Ta strategia może okazać się bardzo kosztowna. Nie tylko w kategoriach politycznych.

Patriotyzm, polskość jest na innym biegunie niż nacjonalizm.

Prezydent powinien mieć pretensję do swoich doradców, spin-doktorów, strategów, czy jakkolwiek ich nazwać. Wszyscy powinniśmy mieć.
Chcę wierzyć, że to co obserwuję dziś to wina tylko doradców Prezydenta.
Trwa ładowanie komentarzy...