O autorze
Ukończyłem dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Przez wiele lat pracowałem jako dziennikarz piszący w prasie, pracowałem w TVP, prowadziłem Festiwal Muzyki Polskiej w Opolu, wiele programów w TVP – od kulturalnych, przez sportowe po rozrywkowe. Współtworzyłem wydawnictwo Świat Książki, zarządzałem pierwszym polskim kanałem telewizji płatnej Canal + Polska , otworzyłem największe polskie kino wielosalowe - Kinepolis. Mam 2 świetne córki i hałaśliwego psa który wygrywa ze mną w biegach krótko i długodystansowych.

Donald Tusk - he feels good !

Donald Tusk jest dzisiaj chyba najszczęśliwszym Polakiem na ziemi. Obserwuję od kilku dni migawki telewizyjne i widzę człowieka , który jest autentycznie szczęśliwy. Jakby mu wypadało to - jestem pewien - niczym James Brown podrygiwałby w rytmie funky i odśpiewałby nam u Tomasza Lisa " I feel good " !! W nienagannym angielskim. I ja go rozumiem !

Pierwsze objawy szoku po wyborze Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej powoli ustępują.
U polityków , którzy zaskoczeni tym niewyobrażalnym dla nich i nieoczekiwanym wyborem doznali medycznych skutków ubocznych nazywanych "postawieniem wzroku w slup" - objawy ustępują. Powieki powoli stają się coraz węższe, usta - coraz bardziej zaciśnięte przybierają stary znany wyraz pogardy, złośliwości i nienawiści.



Przez studia telewizyjne przewijają się hordy rozjuszonych osobników, ze wszelkich sił bagatelizujących wybór Tuska na szefa Rady , umniejszających pozycje Tuska w Europie ( a więc i Polski ) ośmieszających jego samego, wytykających niedoskonałości.

Zza tej doskonale znanej maski widać jednak kompletną panikę, brak strategii i zupełne rozczarowanie, że oto zwiał nam z ringu Naczelny Wróg, bęben w który można było bezkarnie walić ilekroć zachodziła potrzeba podreperowania sondaży.

A teraz? Ring pusty, króliczka nie ma, nie wiadomo komu przyłożyć , kogo gonić i na czyim parszywym tle pokazać jedyną, godną, właściwą postawę moralną w Narodzie.

Doszło nawet do tego , że Pan Paprykarz zaczął plątać się - także werbalnie - przed kamerami. I to nie w Rolniczym Kwadransie ale w głównych wydaniach wiadomości ! Marysia Sokołowska wróciła do szarej, szkolnej ławki ze spuszczoną głową, koleżanki nie patrzą na Marysie zazdrośnie, chłopcy stracili gdzieś żar w oku. Gorzów znika z mediów. Świat oszalał. Mikro świat. Polska X.

Na domiar złego , na stanowisko Premiera posadzono kobietę. Jak tu walczyć żeby pokazać, jaki to potwór jest ale jednak nie urazić uczuć kobiet, nie nadszarpnąć fałszywej etykietki dancingowego polskiego dżentelmena?

Ciężkie zadanie. Niemożliwe. Pal sześć konwenanse.

Za wszelką cenę, trzeba udowodnić, że to histeryczny polityk bez zaplecza, baba po prostu, że sobie nie poradzi, że kłamczuch smoleński będzie nami rządził, że kobieta nie będzie samodzielna, że Sam Naczelny Wróg Tusk będzie z tylnego siedzenia limuzyny z Brukseli niczym Fantomas czy jakiś Goldfinger rządzić krajem i dalej szkodzić prawdziwym Polakom.
To chyba jedna z ostatnich, a może i ostatnia - nieudolna na szczęście - próba wciągnięcia Donalda Tuska do tej ringowej walki w błocie.

A Donald Tusk - jak ten artysta cyrkowy , który w białym garniturze wchodzi na - ...zabłoconą .. - cyrkową arenę. Uśmiechnięty, zrelaksowany i szczęśliwy. Szczęśliwy, bo chociaż nie jedzie na wakacje, to zostawia za sobą cały ten nienawistny, prowincjonalny bałagan i ma szanse zająć się czymś co jest naprawdę ważne, rzeczywiście potrzebne i miejmy nadzieję, że bardziej produktywne niż naparzanie się na polskim podwórku paprykami.

Pytanie Mr. Paprika pozostaje więc aktualne :

Jak teraz żyć Panie Tusk?? Jak mógł Pan nam taki numer wywinąć??
Trwa ładowanie komentarzy...