O autorze
Ukończyłem dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Przez wiele lat pracowałem jako dziennikarz piszący w prasie, pracowałem w TVP, prowadziłem Festiwal Muzyki Polskiej w Opolu, wiele programów w TVP – od kulturalnych, przez sportowe po rozrywkowe. Współtworzyłem wydawnictwo Świat Książki, zarządzałem pierwszym polskim kanałem telewizji płatnej Canal + Polska , otworzyłem największe polskie kino wielosalowe - Kinepolis. Mam 2 świetne córki i hałaśliwego psa który wygrywa ze mną w biegach krótko i długodystansowych.

Nieszlachetni w mediach

Myślałem o takim tekście od dłuższego czasu. Zastanawiałem się kiedy najlepiej go opublikować, w jakim momencie okaże się najbardziej przydatny, czy ma szanse wpłynąć na kogokolwiek, sprawić że się zastanowi - chociaż przez chwilę - nad poziomem dyskusji w Polsce. Wydarzenia ostatnich dni, publikacje "Wprost", wywiady, kłótnie, oskarżenia, roszczenia, żądania, wyroki i sądy - dziś jest dobry dzień na taki tekst.

Felieton (fr. feuilleton – zeszycik, odcinek powieści) – specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora.



Każdy z nas ma swojego Mistrza. Ja naturalnie też. Felietonistą, co ja piszę ? - Królem Felietonistów był Antonii Słonimski. Potem długo, długo nikt.

Między Słonimskim a innymi felietonistami była - i jest - taka różnica jak między legendarnym olimpijczykiem, wioślarzem “Tojo“ Teodorem Kocerką a resztą kadry wioślarskiej.

Mój Ojciec - wioślarz AZS w czasach kiedy jeszcze wzorowano się na pojedynkach Oxford z Cambridge - opowiadał mi, że w Warszawskim Towarzystwie Wioślarskim mówiło się :
"W Wioślarskich Mistrzostwach Polski rozgrywanych na Wiśle pierwszy na mecie zameldował sie jak zwykle Teodor Kocerka, potem długo, długo nic, potem kawałek deski, jakiś stary but, kupka siana, długo nic i wreszcie zawodnik nr 2".

Taka jest właśnie róznica między Słonimskim a resztą kadry felietonistów.
Co łączy wysiłki wszystkich felietonistów ?

Nie bez powodu porównuje tutaj felietonistów z wioślarzami, bo zaliczam obie profesje do czynności szlachetnych, godnych dżentelmenów, orzeźwiających, podnoszących ogólny poziom kultury i higieny psychicznej.
Przecież w zasadzie właśnie o to chodzi wszystkim felietonistom ; komentować rzeczywistość, wskazać opary absurdu, obnarzyć przykłady ignorancji, fanatyzmu, bezmyślności, czasem wręcz głupoty.

Do listy takich szlachetnych felietonistów zaczynającej się od Słonimskiego, Boya-Żeleńskiego, Dołęgi– Mostowicza, Dygata, Kisielewskiego czy Passenta, dopisać należy także na przykład Panów Marka Raczkowskiego i Anrzeja Mleczke. Forma uprawiana przez obu Panów często jest skuteczniejsza od tysięcy słów.

Nie wszystkich szlachetnych felietonistów tutaj wymieniam, ale z pewnością wszystkim szlachetnym felietonistom chodzi o lepszy, bardziej tolerancyjny, pełen szacunku, mądrzejszy świat wokół nas.

Do listy felietonistów szlachetnych nieustannie starają sie dołączyć - a raczej podszyć się pod tych szlachetnych - różnej maści felietoniści mniej szlachetni.

Czy wręcz nieszlachetni zupełnie. Cyniczni, zimni manipulatorzy. Zgrupowani na łamach skrajnych światopoglądowo, fanatyzujących portalach, w "talibanizujących" wydawnictwach, rozgłośniach radiowych, telewizyjnych programach tematycznych.

Ci z kolei, zamiast leczyć i naprawiać - zarażają chorobą, psują , dzielą , jątrza, oskarżają, naginają fakty, wykrzywiają rzeczywistość, żerują na biedzie, krzywdzie, ciężkim codziennym życiu czytelników, słuchaczy i widzów. Ludzi w których zmęczone głowy tak łatwo wepchnąc zawiść, nienawiść i agresje.

Tych nieszlachetnych nie lubie. Boję się ich i nie chcę mieć z nimi do czynienia.
Nie wymieniam ich nazwisk, nie podaje nazw portali, tyułów prasowych czy stacji radiowych i telewizyjcnych. Gdybym podał – ten tekst dostałby zapewne wiele “lajków” i tyleż samo obraźliwych komentarzy.
Byłoby fajnie pokazać znajomym – patrzcie, ale namieszałem, taki jestem popularny.

Nie wymieniam tych osób z imienia bo uważam, że pokazywanie ich poglądów, twarzy i transparentów w przestrzeni publicznej jest szkodliwe. Promuje i budzi najgorsze wartości , które drzemią gdzieś w ciemnych zacofanych zakamarkach naszej narodowej świadomości.

Mam pretensje do mediów, że nie postępują podobnie. Że wystarczająco dobrym powodem na pokazanie tych skrajnych postaw jest dobra oglądalność, ilość punktów procentowych, zamieszanie i kontrowersje.
To można zapisać po stronie zysków. Na chwile. Bo po stronie strat, musimy zapisać ogromne koszty związane z pobudzeniem aspołecznych, antypaństwowych, nietolerancyjnych, destrukcyjnych poglądów.

Jak wracam pamięcią do różnych okresów naszej 25- letniej wolnej świadomości to wydaje mi się, że “kilka lat wypaczeń” nie kosztuje nas tylko dziesiętnymi procenta spadku PKB. Koszty są niestety o wiele większe. Liczone w zniszczonych postawach światopoglądowych, które naprawia się latami, w utraconych pełnych procentach PKB i to na przestrzeni wielu lat.
Dzisiaj znowu znajdujemy się w miejscu, które grozi zatrzymaniem się w rozwoju, a nawet włączeniem wstecznego biegu. Potem znów się opamiętamy i mozolnie zaczniemy odrabiać ogromne straty. Szkoda na to wszystko czasu.

Antonii Słonimski opisywał następujące zdarzenie w warszawskiej kawiarni u Loursa z Józefem Piłsudskim w roli głównej :

“ …Komendant przyszedł, siadł w pierwszej sali i zapalił papierosa, podszedł do niego kelner i powiedział surowo: «Tu się nie pali». Wieniawa i Sławek zjeżyli się gniewnie, ale Piłsudski szybko zgasił papierosa. Gdy wspominam tę scenę, nie bez melancholii myślę sobie: «Nie ma już dzisiaj takich kelnerów...»”

Otóż brakuje mi dzisiaj takiego Kelnera , które na stałe stałby w drukarniach, studiach telewizyjnych, rozgłośniach radiowych i jak tylko którejś z naszych gwiazd przyjdzie ochota zaprosić do programu jednego z tych “nieszlachetnych “ – surowo pogroziłby palcem i grzecznie wyprosił delikwenta za drzwi. Bez wzgęldu na rangę.
Trwa ładowanie komentarzy...