Sezon na Powstanie Warszawskie

Tak. To prawda. W naszych polskich dyskusjach pojawiają się tematy, które błyskawicznie rozpalają nas do czerwoności. Bywa ich wiele, więcej - im bliżej do jakichkolwiek wyborów i rocznic. Ale te główne i ponadczasowe to gibraltarska śmierć Generała Sikorskiego, Jałta, ostatnio Katastrofa Smoleńska ale przede wszystkim - Powstanie Warszawskie 1944. W tym roku szczególnie.

Polacy jak wiadomo lubią dyskutować. Lubią mieć swoje zdanie. Ja akurat - mimo wszystko - widzę w tym zjawisku więcej dobrego niż złego. Oczywiście dopóki mieścimy się w granicach - nawet szeroko pojętych - twórczej dyskusji.



Złośliwi mawiają, że tam gdzie 3 Polaków prowadzi zażartą dyskusję, pojawiają się co najmniej 4 niepodważalne, jedyne i ostateczne opinie. Kiedy przywołujemy w naszych rozmowach Powstanie Warszawskie sytuacja staje się podwójnie skomplikowana.

W tym roku zmierzymy się z 70 rocznicą Powstania. Dla - jak podają źródła - prawie 3 500 żyjących Powstańców z jedną z ostatnich okrągłych rocznic. Inaczej rzecz ujmując - właśnie rozpoczyna się Sezon na Powstanie Warszawskie 1944.

W księgarniach zaczną pojawiać się nowe wznowienia znanych pozycji, Sir Norman zapewne zauważy na koncie wzrost sprzedaży Raising 1944. Pojawią się też nowe książki, wspomnienia, historie, przemyślenia. W telewizji będą przewijać się zdjęcia młodych chłopców o jasnym czole, zadziornym, prawie aroganckim spojrzeniu, pięknych dziewcząt z grubymi warkoczami. Widzieliśmy już dokument - film Powstanie Warszawskie, przeżyliśmy też w miarę godnie obyczajową dyskusje na temat - mało związanej z historią - orientacji seksualnej bohaterów Kamieni na Szaniec , zobaczymy za chwilę w sali Teatru Narodowego premierę filmu Pana Komasy "Miasto '44". Zapewne zostaną odsłonięte nowe tablice pamiątkowe, mniejsze i większe pomniki.

W ślad za "całym tym zgiełkiem " przeczytamy mnóstwo analiz, polemik, felietonów - im bardziej kontrowersyjnych, im bardziej krytycznych dla działań już nieobecnych - tym lepiej dla ich sukcesu. Będziemy świadkami rytualnej, corocznej dyskusji i zostaniemy postawieni przed wystrzelonymi - także w naszym kierunku - pytaniami :

- Dlaczego? Po co? Czy było warto? Tyle ofiar. Cała inteligencja. Najpiękniejsze pokolenie. Czarna dziura w historii Ojczyzny. Stracone szanse, potencjał. Naiwna polityczna kalkulacja. Głupota. Zbrodnia. Zniszczone Miasto, zmasakrowany Naród, zmieciona generacja. Z szabelką na czołgi.

Na wyobrażonej przeciwwadze położymy takie argumenty jak ;

- Honor. Ojczyzna. Polska. Młodość. Odwaga. Miłość, Czystość, Wiara, Patryjotyzm. Braterstwo. Przyjażń. Bezkompromisowość. Walka. Rewanż. Opór. Wolność.

W dosadny ale jak bardzo trafny sposób motywy powstańców opisał w jednym z wywiadów Bogusław Linda. Tak jak on je widzi. Trudno się nie zgodzić także i z takim zdaniem i nie uwielbiać Lindy za jasność przekazu..

Zainteresowanym polecam link do tej wypowiedzi :

http://www.wykop.pl/link/1354547/linda-w-prostych-slowach-o-powstaniu/

Ja też nie czuję się w tej chwili komfortowo.

No bo czy nie chciałbym przechadzać się po Warszawie patrząc z przyjaznym, wyrozumiałym uśmiechem dorodniejszego kuzyna na nietkniętą czeską Pragę z perspektywy niezniszczonej przepięknej Warszawy? Chciałbym.

Czy nie wolałbym dzisiaj czytać o sukcesach elity polskiej inteligencji, która swoją niezłomnością , przedwojenną klasą, odwagą, przenikliwością i czystym sercem wybiłaby z głów Churchillowi, Stalinowi , Rooseveltowi Jałtę i uchroniłaby Polskę przed absurdalnymi 44 ( ! ) latami komunistycznej historii ? Wolałbym. Czy tak by się stało?
Tego nie wiemy. Wiemy już natomiast, że w każdym, przytoczonym powyżej słowie, w każdej opinii, jest wiele prawdy. Racje rozkładają się tutaj po równo.

Ale z drugiej strony - jak mam opowiedzieć i wytłumaczyć swoim córkom , Helenie i Misi historie ich dziadka który walczył w Jerzykach, mojego Stryja z Miotły, naszego kuzyna z Parasola? Jak mam je nauczyć, że nigdy nie wolno się poddawać, że zawsze - ale to zawsze - trzeba walczyć o to w co się wierzy, o czym się marzy?

Jak mam opisać skazane przecież na absolutną klęskę powstanie w Getcie Warszawskim - ostatnią walkę o resztki godności? Jak je nauczyć, że powinny być dumne z tego skąd pochodzą. Znać swoją historię i pamiętać o niej. Tak jak dumni są ze swojej historii ich rówieśnicy z innych krajów? W jaki sposób uczcić Powstańców, uczestników obu Warszawskich Powstań tamtych czasów, którzy w tym roku będą z nami wspominać te straszne dni?

Czy nie najlepszym sposobem jest właśnie odstawienie tej wagi na bok i okazanie szacunku wszystkim, którzy kierowali się i - mam nadzieję - w dalszym ciągu kierują się tymi samymi wartościami, które były tak ważne dla młodych w 1944 roku?

Oczywiście, że nie chciałbym powtórki z Powstania Warszawskiego.

Chciałbym natomiast żebyśmy zamiast oceniać bez końca przeszłość potrafili myśleć, rozmawiać, działać i rządzić w taki sposób, żeby żadne następne pokolenie nie było postawione w podobnej sytuacji jak to z 1944.
Trwa ładowanie komentarzy...